4 lutego 2026

Krwawy początek tygodnia na rynkach. KGHM na rollercoasterze, metale nurkują, a Nvidia wstrzymuje inwestycje

3 min read

Poniedziałkowy handel na światowych parkietach rozpoczął się od wyraźnego trzęsienia ziemi, które falą uderzeniową przeszło od Azji, przez Europę, aż po kontrakty na amerykańskie indeksy. Inwestorzy, zaniepokojeni sytuacją makroekonomiczną i sygnałami płynącymi z sektora technologicznego, ruszyli do wyprzedaży aktywów, co nie ominęło warszawskiego parkietu. Start sesji na GPW przyniósł gwałtowne cofnięcie indeksu WIG20 o ponad 2,7 proc., choć w kolejnych godzinach bykom udało się wyprowadzić kontrę, redukując stratę do niespełna 1 proc. przed godziną 10:00.

Panika na walorach miedziowego giganta

Głównym obciążeniem dla warszawskiego indeksu blue chipów stał się KGHM, którego notowania na otwarciu runęły aż o 15 proc., sprowadzając kurs do poziomu 281,6 zł. Skala przeceny była szokująca, jednak rynek szybko podjął próbę odrobienia strat. W niecałą godzinę po otwarciu walory lubińskiego koncernu powróciły powyżej psychologicznej bariery 300 zł, a skala spadków stopniała do 9 proc. Emocje wokół spółki doskonale obrazuje wartość obrotów, która jeszcze przed godziną 10:00 przekroczyła imponujące 200 mln złotych.

Co ciekawe, w cieniu giełdowej burzy spółka nie zwalnia tempa w obszarze inwestycji strategicznych. W tle doniesień o przecenie akcji pojawiła się informacja o umowie z Bankiem Gospodarstwa Krajowego (BGK). Polski bank rozwoju udzielił KGHM pożyczki w wysokości 209 mln złotych, która ma zostać przeznaczona na budowę instalacji fotowoltaicznych. To kluczowy krok w transformacji energetycznej koncernu, który – jak wynika z danych za 2024 rok – odpowiada za produkcję blisko 730 tysięcy ton miedzi oraz 1,3 tysiąca ton srebra rocznie.

Metale szlachetne spadają jak kamień

Nerwowość na akcjach KGHM jest bezpośrednio skorelowana z dramatyczną sytuacją na rynku surowców. Poniedziałek przyniósł kontynuację piątkowego krachu na srebrze. Handel rozpoczął się od tąpnięcia o blisko 10 proc., spychając cenę uncji do 71,10 dolarów. Choć po godzinie 8:00 nastąpiło częściowe odbicie powyżej 75 dolarów (redukując stratę do 3,74 proc.), nastroje pozostają fatalne. Podobny scenariusz realizował się na złocie – cena kruszcu osunęła się o 6 proc. do 4460 dolarów za uncję, by później odrobić część strat.

Ole Hansen, główny strateg rynku surowców w Saxo Banku, zwraca uwagę na złożoność tego zjawiska. Według analityka, pierwotnym impulsem do wyprzedaży była nominacja Kevina Warsha, która umocniła dolara, jednak głębokość spadków to efekt mechanizmu kaskadowego. Inwestorzy w panice zamykali pozycje w funduszach ETF i na rynku opcji. Ryzyko dalszych spadków pozostaje wysokie, głównie ze względu na sytuację w Chinach. Giełda w Szanghaju, będąca dotychczas motorem wzrostów na metalach, wpadła w spiralę wyprzedaży. Doszło tam do zawieszenia obrotów jedynego dostępnego ETF-u na srebro, a kontrakty terminowe zostały zablokowane przez mechanizmy zabezpieczające (limit down).

Azja w czerwieni i chłodne wieści z Doliny Krzemowej

Pesymizm rozlał się szeroko po rynkach azjatyckich. Najszerszy indeks MSCI dla regionu Azji i Pacyfiku (z wyłączeniem Japonii) stracił na otwarciu 2,8 proc. Jeszcze bardziej dramatycznie wyglądała sytuacja w Korei Południowej, gdzie główny indeks KOSPI tracił momentami 5,5 proc., co zmusiło operatora giełdy do chwilowego wstrzymania handlu. Czerwony kolor dominował również na kontraktach futures w Europie i USA – Nasdaq tracił ponad 1 proc., a niemiecki DAX był notowany o 1 proc. niżej niż na piątkowym zamknięciu.

Dodatkowym czynnikiem ryzyka dla rynków rozwiniętych są narastające wątpliwości wokół sektora sztucznej inteligencji. W niedzielę „The Wall Street Journal” doniósł, że Nvidia wstrzymała plany gigantycznej inwestycji w OpenAI o wartości 100 mld dolarów. Źródła dziennika sugerują, że dyrektorzy producenta układów scalonych mają wątpliwości co do zasadności tak dużej transakcji, choć mniejsza transza finansowania dla twórców ChatGPT jest wciąż na stole.

Informacja ta rzuca cień na rozpoczynający się tydzień wyników kwartalnych. Raporty opublikuje około jedna czwarta spółek z indeksu S&P 500, w tym giganci tacy jak Alphabet, Amazon i AMD. Po ubiegłotygodniowym rozczarowaniu wynikami Microsoftu, inwestorzy będą ze zdwojoną uwagą analizować relację kosztów do zysków generowanych przez technologie AI, szukając potwierdzenia, czy obecne wyceny spółek technologicznych mają pokrycie w fundamentach.